poniedziałek, 1 stycznia 2018

Jarmark Bożonarodzeniowy w Warszawie

Bardzo lubię atmosferę jarmarków świątecznych. Kiedy mieszkałam w Krakowie co roku wybierałam się na krakowski Rynek, aby pooglądać co ciekawego pojawiło się na straganach i kupić prezenty (często również dla siebie).

Plac Zamkowy.

niedziela, 15 października 2017

Spacerkiem po warszawskiej Starówce

Jedną z naszych ulubionych form spędzania wolnego czasu jest spacerowanie. Często na miejsca naszych spacerów wybieramy parki lub ten mniej uregulowany, „dzikszy”, brzeg Wisły. W jedną z letnich niedziel, korzystając z ładnej pogody, zdecydowaliśmy się wybrać na spacer po warszawskiej Starówce.

Plac Zamkowy.

czwartek, 13 lipca 2017

Intrygująca rotunda na Bródnie

Ileż to niespodzianek kryje miasto. Ba! Każda dzielnica czy osiedle. Ile ciekawych budynków można napotkać codziennie na swojej drodze.

Po kilku miesiącach, przyznaję, że niezbyt wytężonych wysiłków, udało mi się odkryć co znajduje się w budynku, którego charakterystyczna forma architektoniczna dosyć mocno wyróżnia się na tle wznoszących się w okolicy bloków, domków jednorodzinnych i budynków w zabudowie szeregowej.

Odsłona grudniowa. En diciembre.

sobota, 3 grudnia 2016

Z Malagi do Warszawy - i znów zmiany ;)

Ostatnio nie mam zbyt wiele czasu na zaglądanie na moje ulubione blogi, o umieszczaniu nowych postów na moim własnym nie wspominając ;)
A przyczyną tego stanu rzeczy jest przeprowadzka do Warszawy. Tak, tak, od początku listopada zmienił się nam widok za oknem.  Jeszcze do niedawna wyglądał tak:

Benalmádena.

piątek, 30 września 2016

Uzdrowisko Nałęczów ;)

Z czym kojarzy mi się Nałęczów?  Z niedzielnymi, rodzinnymi wypadami na najlepsze lody i z połową drogi. Cóż to za „połowa drogi”? ;) Już wyjaśniam to moje „pół drogi”, Nałęczów leży dokładnie w połowie drogi pomiędzy Lublinem a Bochotnicą (koło Kazimierza Dolnego), gdzie spędzałam zawsze część wakacji w domu u Chrzestnej. Oznaczał również dla osoby z chorobą lokomocyjną (czytaj: w owym czasie dla mnie) albo początek udręki (trasa Lublin – Bochotnica) lub jej koniec (trasa Bochotnica – Lublin). Udręki, bo odcinek Nałęczów – Bochotnica (lub odwrotnie) jest pełen zakrętów.

Tym razem będzie o innym Nałęczowie ;) Nałęczowie uzdrowisku, które założono w 1878 roku i jest jedynym w kraju uzdrowiskiem przeznaczonym dla kuracjuszy z problemami kardiologicznymi. Nałęczowskim rodowodem mogą pochwalić się dwie znane wody mineralne:  Nałęczowianka i Cisowianka.

 Wjazd do Nałęczowa od strony Lublina.

poniedziałek, 29 lutego 2016

O tym jak przejechaliśmy Europę

Trochę mi zajęło napisanie tego posta. Ale w końcu się w sobie zebrałam i powstał ;)

Udało się. Przejechaliśmy całą Europę. Nie był to przejazd w celach turystycznych, bardziej można nazwać go… przeprowadzką :D Prawie 3850 kilometrów przejechanych z Lublina do San Fernando.

Contador. Licznik.

środa, 20 stycznia 2016

Takie widoki ;)

Dotarliśmy do San Fernando, dwa dni temu. W tą stronę również wybraliśmy opcję przez Malagę.
W niedzielę, dzień naszego wylotu, takie oto jeszcze widoki podziwiałam z rana.

Upodobałam sobie badylki ;)

sobota, 16 stycznia 2016

Hej kolęda, kolęda

Dokładnie tydzień temu, w sobotę, chodził u nas ksiądz po kolędzie. Dla mnie to żadna nowość, trochę takich wizyt już przeżyłam ;) Ale Mąż miał okazję, po raz pierwszy, zobaczyć jak to wygląda.
Co innego moja opowieść o wizycie duszpasterskiej a co innego zobaczyć na własne oczy. Mąż na początku się zestresował, że nie będzie wiedział co zrobić czy coś powinien mówić czy nie mówić etc. Ale ostatecznie po wyjściu księdza powiedział, że było przyjemnie :P

piątek, 15 stycznia 2016

I jeszcze więcej śniegu :D

Dziś znów dopadało. I oczywiście nie mogłam się oprzeć i zabrałam aparat na spacer ;) Spacer wynikał „z przymusu”, bo miałam umówioną wizytę u fryzjera :D Więc pstryknęłam na szybko  kilka zdjęć przed fryzjerem i kilka na spokojnie już po :)

Lubelski Wąwóz.

sobota, 9 stycznia 2016

A w Lublinie, Panie Dzieju… Ogród Saski zimą

Udaliśmy się do centrum Lublina niejako z przymusu ;) Miałam do odebrania zamówienia książkowe.
Korzystając z okazji poszliśmy na mały spacer do Ogrodu Saskiego, który w rzeczywistości jest parkiem. Najstarszym w Lublinie. Liczy sobie ponad 140 lat i jest wpisany na listę zabytków. W 2012 roku rozpoczęto rewitalizację Ogrodu Saskiego i trwała ona ponad rok. Szczerze powiedziawszy nie widziałam tam jakiś spektakularnych zmian. Zniknęły łabędzie, które pamiętam były od zawsze przy małym stawie. Nie wiem jedynie czy nie ma tam ich z powodu zimy czy też zniknęły całkowicie. Pojawiła się za to klatka (duża bo duża, ale zawsze to klatka) z pawiami.
Nowością po otwarciu parku po rewitalizacji jest zakaz wprowadzania psów na jego teren.

Ogród Saski. Parque Saski.

czwartek, 7 stycznia 2016

-3° na Trzech Króli

Nocą dopadało nieco śniegu. Od razu przy śniadaniu zapowiedziałam Mężowi, że idziemy na spacerek. Nie miał obiekcji a w trakcie spaceru nawet zgłosił postulat o jego wydłużenie ;) Odpowiednio odzianym to i przy -3° można spacerować.

Badylek.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

-12° a my na spacerek

Dla zdrowotności.
- 12°C nie jest może wymarzoną temperaturą do długich spacerów ale taki do 15 minut da się jeszcze przeżyć ;) I z jaką przyjemnością się wraca do ciepłego domu i przygotowuje kubek gorącej herbaty.
Przespacerować się z nami musiał oczywiście aparat. I uwiecznił z moją niewielką pomocą kilka chwil.

Malownicze badylki.

Winogrona na szczęście ;)

Zjadanie 12 winogron o północy w noc sylwestrową to zwyczaj hiszpański ale zacznę od początku  ;)

24 winogrona przygotowane i czekają.

czwartek, 31 grudnia 2015

Zabawa w kotka i… Smerfetki

Oto co udało się uchwycić.
Kotka wygrzewała się w zimowym słońcu, które jak wiadomo zbyt gorące nie jest. Potrzebny był wspomagacz. Wykorzystała okno stojące przy ścianie garażu, która też musiała oddawać nieco ciepła bo jest metalowa.

Wygrzewanie

wtorek, 29 grudnia 2015

Śniegowe migawki

Poranek sprawił miłą niespodziankę. Zawsze po przebudzeniu wyglądam przez okno i dziś me oczy ujrzały niewielką wprawdzie, ale zawsze, ilość śniegu na polach. Więc zapędziłam Męża do zjedzenia śniadania a zaraz potem złapałam za aparat i pognałam do ogrodu ;)
Oto co udało mi się uwiecznić.

poniedziałek, 28 grudnia 2015

„w Szczepana”

Sobotnia aura była bardziej wiosenna niż zimowa, skorzystaliśmy z tego i wybraliśmy się na spacer nad Zalew Zemborzycki.
Sporo wody upłynęło w Bystrzycy od mojej ostatniej wycieczki w tamte okolice ;)
Nieco się tam pozmieniało, nie jestem w stanie powiedzieć czy na lepsze czy gorsze. Sam zalew jak i jego okolice najbardziej tętnią życiem latem. Ale spacer jest przyjemnością o każdej porze roku.

sobota, 26 grudnia 2015

Wigilijny spacer

Po kolacji wigilijnej spacer jak najbardziej wskazany. Podążając tym tropem chwyciłam aparat i wybraliśmy się z Mężem na odkrywanie nocą Starego Miasta :D
Na początku było nieco mgliście, potem mgła zniknęła ale za to zrobiło się dużo chłodniej. Nie powstrzymało nas to jednak od kontynuowania spaceru.

To choinka przed lubelskim Magistratem, nazwana „stożkiem”. Nie jestem pewna od ilu dokładnie lat „gości” na Placu Łokietka. Ale pamiętam z całą pewnością, że przed „epoką stożka” można było podziwiać żywe drzewko.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Spacerkiem po wsi

Kilka migawek z wczorajszego spaceru. Aura raczej przypomina wczesną wiosnę niż prawie środek zimy. I chyba po raz kolejny, niestety, będziemy mieć zielone Boże Narodzenie.
A ja tak bardzo lubię śnieg zwłaszcza w okresie świątecznym :)

czwartek, 17 grudnia 2015

Home sweet home… Lublin :D

Tak, już od jakiegoś czasu jesteśmy w Lublinie :D I z pewnością wkrótce wybiorę się na Stare Miasto, aby po raz kolejny je obfotografować.

Tym razem zdecydowaliśmy się lecieć z Malagi, kilka czynników miało wpływ na naszą decyzję.
Po pierwsze, odległość z Kadyksu do Malagi jest zdecydowanie mniejsza niż z Kadyksu do Madrytu.
Po drugie,  dojazd do Malagi jest tańszy niż do Madrytu (wprawdzie czas przejazdu jest taki sam, bo cztery godziny autobusem do Malagi lub cztery godziny szybkim pociągiem (AVE) do Madrytu ale ceny biletów różnią się zdecydowanie).
Po trzecie, samolot lądował na lotnisku Chopina w Warszawie a nie w Modlinie, co jest o tyle ważne, że to pierwsze jest bliżej Lublina, i Tata odbierając nas z lotniska nie musiał spędzić dodatkowej godziny jak to jest w przypadku dojazdu do Modlina. 
I po czwarte, ale nie mniej ważne, bilety lotnicze były duuużo tańsze z Malagi niż z Madrytu.

Vistas al despegar de Málaga. Widoki z wylotu z Malagi.

niedziela, 6 grudnia 2015

Święty Mikołaj w Hiszpanii

Zacznę od tego, że w Hiszpanii Święty Mikołaj nie przychodzi do dzieci (i dorosłych ;)) 6 grudnia jak to przyjęte jest w Polsce. Ale wbrew pozorom hiszpańskie dzieci nie są „poszkodowane”. Mają swoje święto w styczniu, a dokładniej 6 stycznia „Los Reyes Magos” (u nas znane jako święto Trzech Króli). A do tego dzień wcześniej, 5 stycznia, w godzinach popołudniowych po ulicach miast i miasteczek przechodzi „la Cabalgata de Reyes” (Orszak Trzech Króli). Całe rodziny wychodzą na spacer i towarzyszą orszakowi. Miałam okazję zobaczyć jak wygląda taka uliczna parada dwa lata temu na Wyspach Kanaryjskich. Dzieci i dorośli poprzebierani za postacie z bajek lub filmów, lub po prostu poprzebierani, jadą na platformach rzucając cukierki dzieciom.

Udało mi się zrobić kilka zdjęć, jednak było tak wiele osób, że co chwilę ktoś wchodził w obiektyw ;)

Cabalgata de Reyes Magos. Orszak Trzech Króli.